Home » Uncategorized » optymizm

optymizm

Pan popatrzy na to bardziej optymistycznie!  Zawsze gdy ktoś traci… inny zarabia ! To jak zasada zachowania energii  . Mnie to martwi ze względów moralnych, nie biznesowych. Kasa, która wypłynie np. z takiego Stadionu Narodowego – trafi, mimo wszystko do ludzi! A ci ludzie będą chcieli poprawić swoje warunki mieszkaniowe ( bo cóż po kasie skoro nie można jej pokazać), więc trafią ( między innymi ) do mnie. Skoro nie biorę udziału w przetargu na elementy budowy, to im tam więcej “odparuje” kasy z budowy, tym więcej trafi ( między innymi ) do mnie! Sam też stawałem do 3 przetargów na budowę drogi leśnej w nadleśnictwie. Ceny były tak niski 30 procent niżej niż zeszły rok, robią po kosztach żeby ludzi tylko nie pozwalniać za darmo

Znalezione obrazy dla zapytania domek jednorodzinny parterowy

Częściowo można się zgodzić ale z ekonomicznego punktu widzenia takie państwowe przedsięwzięcie nie przynosi zysków. Dlaczego? Masę pieniędzy pochłoną urzędnicy i podatki, odsetki od kredytu(bo przecież jesteśmy zadłużeni) ponadto marnotrawstwo też zrobi swoje. Na takim stadionie zarabiają pewni ludzie ale narodowi na pewno przynosi to straty. w takich czasach najlepiej postawić na reklamę (szczególnie w internecie). Po zakończeniu wielkich inwestycji wielu podwykonawców przerzuci się na drobne roboty budowlane, remontowe – znaczny wzrost konkurencji.  Ja tez mam stawki normalne nie opuszczam cen za usługi. Jestem właścicielem i zarazem pracownikiem. W mojej firmie nie mam dużo pracowników dwie osoby wiec wiem że to przetrwam tylko denerwuje mnie to że powstają jakieś firmy nie wiadomo z kont i spuszczają cenę nieznaną się na robocie.

Moim zdaniem kryzys uderzy w naprawdę duże podmioty, realizujące potężne inwestycje dla państwa i wielkich inwestorów. Mniejsze firmy (ale te bez długów i ze stabilnym budżetem) powinny dać sobie radę, przynajmniej na razie.
Oczywiście mniejsi inwestorzy prywatni, samorządy czy klienci indywidualni z opóźnieniem odczują spowolnienie i wtedy mogą zacząć się kłopoty.
Ale może wrócę do kryzysu z 2009 roku. Mój znajomy ma firmę wykończeniową. Tak naprawdę większy spadek zamówień odczuł dopiero w 2010 roku, kiedy cała gospodarka stawała już ponownie na nogi. Nadal nie narzeka na brak klientów. Tyle, że wcześniejszy kryzys nie wynikał z załamania branży budowlanej, a teraz może być inaczej.

“jak się nie ma miedzi to się na d…siedzi” – Na moje mogą za banana robić albo za dziękuję,lub dopłacać do roboty, ja się cenię i jak cię. Wszystkie roboty mam ubezpieczone OC tak więc jak coś puści zakład ubezpieczeń ponosi koszty. Problem w tym że z barachło nie podpiszą umowy.

więc Pan Józio może sobie najwięcej zwojować ” z bananem” Klienci się uczą brać tego kto daje lepsze warunki a nie sugerują się ceną usług.

Tanio to znaczy 3 razy drożej – to sobie wbij do głowy i tego się trzymaj a przetrwasz.

Panie te wylewki za 12 złotych chłopaki robią z kradzionego materiału, znam takie numery również.