Home » Uncategorized » temat

temat

W rozumieniu „Ameryka” to znaczy „słynne USA” – nadal w obiegu, zdaje mi się. Daniel Passent zbiera listy pisane z tego kraju, może być ze słynnych Milłoków i okolic, więc nic dziwnego w tym, że reaguje podświadomie.

W rozumieniu „Ameryka” to znaczy „słynne USA” – nadal w obiegu, zdaje mi się. Daniel Passent zbiera listy pisane z tego kraju, może być ze słynnych Milłoków i okolic, więc nic dziwnego w tym, że reaguje podświadomie.
Tematem jest – nie wiem czy my IQ starczy na taki temat – obywatelski duch w Polsce naszej. Otóż, wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują na to, że społeczeństwo krajowe jakoś się rozwija w tym kierunku. Są samorządy od wojewódzkich sejmików, po powiaty i gminy, i jakoś to się kisi. Nie wydaje mi się, aby centralizm, który jest myślą przewodnią prezesa Ka. przyczyniał sie do rozwoju „społeczeństwa obywatelskiego” w sensie Tocqueville’owskim choćby, a tenże oglądał i odkrywał Amerykę trzydzieści parę lat przed Sienkiewiczem. Raczej prezes Ka. ciągnie kraj z powrotem do peerelowego grajdoła, w którym „jak plony nie dopisały i nie było pewności co się zbierze, to zbierał się komitet centralny”.
Partia republikańska w USA jest w głębokich tarapatach w ostatnich miesiącach, choć ma niby pełnię władzy. To że w Chicagowskich Milłokach popierają tę partię, co nie dziwi wcale, nie znaczy, że jest to jakiś wzór dla Polski. Nota bene, stan Illinois, gdzie te wioska leży, pozostaje bastionem, czy bastylią partii demokratycznej.

500+, reforma finansowania sluzby zdrowia, wiek emerytalny, reforma oswiaty, reforma wymiaru sprawiedliwosci, fundusz drog gminnych,przekopanie mierzei wislanej, udzielenie glosu wszystkim uczestnikom debaty publicznej, nie tylko tym lubianym …to wszystko juz jest robione. Nie wszystkim sie to podoba, ale przyznac trzeba ze tak szeroko zakrojonego programu reform w tak krotkim czasie nie realizowano w Polsce od dawna.
Co nastepne? Jakie obszary zycia spolecznego powinny zostac przeorane?
Na co czekaja Polacy?
Czym jeszcze zaskoczy panstwa p.Kaczynski?
Likwidacja gornictwa wegla kamiennego a moze usprawnenie mechanizmow sprawowania wladzy (chocby relacje prezydent-rzad) poprzez zmiany w konstytucji?
Albo odejscie od VAT na rzecz prostszych do naliczania podatkow?
Albo ustawa reprywatyzacyjna wytyczajaca jasne granice tego za co Polska poczuwa sie do odpowiedzalnosci?
A moze cos zupelnie innego?
Jesli nie bedzie takiej wizji, wizji tego czego Polacy potrzebuja, wizji artykulowanej ROWNIEZ przez opozycje to zostana nam tylko dyskusje na temat kolizji aut pani premier czy prezydenta. Zostanie tylko to boo cala polityke, wizje przyszlosci konstruowac bedzie p.Kaczynski i jego stronnicy.
Sam fakt, że Polska jest tak jałowo „jednolita” czy „jednorodna etnicznie, rasowo i religijnie” powoduje, że segregacja jest zbędna. Chyba, że powróci się do Europy, do jej mieszanki i jej problemów, których z suburbiów Chicago za grosz nie dojrzysz.
Tematem jest – nie wiem czy my IQ starczy na taki temat – obywatelski duch w Polsce naszej. Otóż, wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują na to, że społeczeństwo krajowe jakoś się rozwija w tym kierunku. Są samorządy od wojewódzkich sejmików, po powiaty i gminy, i jakoś to się kisi. Nie wydaje mi się, aby centralizm, który jest myślą przewodnią prezesa Ka. przyczyniał sie do rozwoju „społeczeństwa obywatelskiego” w sensie Tocqueville’owskim choćby, a tenże oglądał i odkrywał Amerykę trzydzieści parę lat przed Sienkiewiczem. Raczej prezes Ka. ciągnie kraj z powrotem do peerelowego grajdoła, w którym „jak plony nie dopisały i nie było pewności co się zbierze, to zbierał się komitet centralny”.
Partia republikańska w USA jest w głębokich tarapatach w ostatnich miesiącach, choć ma niby pełnię władzy. To że w Chicagowskich Milłokach popierają tę partię, co nie dziwi wcale, nie znaczy, że jest to jakiś wzór dla Polski. Nota bene, stan Illinois, gdzie te wioska leży, pozostaje bastionem, czy bastylią partii demokratycznej.
Sam fakt, że Polska jest tak jałowo „jednolita” czy „jednorodna etnicznie, rasowo i religijnie” powoduje, że segregacja jest zbędna. Chyba, że powróci się do Europy, do jej mieszanki i jej problemów, których z suburbiów Chicago za grosz nie dojrzysz.